sobota, 9 lipca 2011

23.

Przed Hotelem stał globus, na którym można zobaczyć "kawałek świata" :)

No rzeczywiście dalej to już dojechać nie można

Wczoraj tj 08.07.2011r oddaliśmy motocykle do agencji, która ma przegotować je do transportu koleją. Mają ponoć jechać w skrzyniach podobnych do tych z prawej strony zdjęcia. Są wśród nas sceptycy którzy powątpiewają, czy w ogóle dojadą, ale jest ich na szczęście mniejszość :)

Bo trasa jest rzeczywiście daleka - oto tablica pamiątkowa na dworcu

.... i jak widać jest powód aby się niepokoić bo motorki nie koniecznie muszą wylądować w Moskwie. Prawdopodobieństwo jest tym większe, że nie jadą tym samym składem. Zapewnienia "nie wołnujsja wsio budied w poriadkie" w części z nas nie wzmocniły pewności.
Z drugiej strony - jest ryzyko jest zabawa ;)

A my jutro tj 10.07.2011 wieczorkiem pakujemy się na dworcu do pociągu relacji Władywostok - Moskwa.
Oj lekko chyba też nie będzie...

czwartek, 7 lipca 2011

22.

Do Władywostoku wjeżdżaliśmy już mocno zmęczeni, do tego zaczął zapadać zmierzch no i w tumanach kurzu. To co widać na zdjęciach to nie śnieg ale pył który dosłownie wciskał się wszędzie

Widoczność chwilami spadała do 30-50 m a ruch był jak w godzinach szczytu na Marszałkowskiej :)
Gdzieś koło 24 miejscowego czasu (przesuniecie +10H) dotarliśmy do hotelu i tu na schodach postanowiliśmy wznieść pierwszy toast za TRASĘ

Ubranie wygląda na lekko używane ;)

No i buty które przeszły nie jedno...

KOCHANI
WSZYSTKIM SERDECZNIE DZIĘKUJE ZA WSPARCIE I BYCIE ZE MNĄ.
TO Z WAS WZIĄŁEM SIŁĘ ABY TE 11000 tys km POKONAĆ W SUMIE PRZEZ 16 DNI JAZDY

21.

Niestety z powodu dziur i ciągłych wstrząsów przytrafiła się chyba najcięższa dotychczas awaria - zerwały się śruby mocujące silnik do poduszki z przodu ramy

oto i zerwane śruby. Nie zginęły gdyż przytrzymała je dolna aluminiowa płyta założona specjalnie na ten wyjazd

Znalazłem dwie podchodzące śruby ale aby france założyć bez ściągania filtra oleju to trochę wymaga cierpliwości i poświęcenia. Tu podziękowania za poświecenie Zenkowi
No i po naprawie, ale straciliśmy prawie godzinę czasu

20.

Szutrówek zaczęło być coraz więcej a ruch na nich coraz intensywniejszy. Po opadach przeradzały się w błotniste trakty. Zdjęcia wykonane są na bocznej drodze ale właśnie po takich nawierzchniach i jeszcze gorszych przejechaliśmy w sumie z 300-400 km

No oczywiście nie da się zachować czystosci i blask chromów Harleya dawno sie zatracił :)
Czystość ubrań też trudno utrzymać...
Zaczynają do mnie mówić "Brudny Hary" ;)
No, ale czas na kawkę (ech... kiedy to napiję się tej ulubionej? ) i małe co nieco zawsze się znajdzie

19.

Ostatni dzień do Władywostoku. Dystans coś ok 800 km a więc dla nas to już niemalze codzienność. Zapowiadało się że będzie leciutko...

Z początku droga może nie była takiej jakości jak z Czity do Chabarowska, którą to drogę otwierał Putin przejeżdżając ją przy okazji uszkadzając 3 samochody :)Dając wyraz prawdzie to te 2000 km w tak trudnym bagienno górskim terenie wykonać - to szacun mimo że droga ma troche niedoróbek i ok 5% to jeszcze szutrówki. Z żywotnością drogi też może być różnie gdyż z rozmów z miejscowymi ludźmi dowiedzieliśmy się że panika przed otwarciem była taka że asfalt lano na trawę. Trochę nie chce mi się w to wierzyć bo nie jest tak źle.

Po milicji zostały tylko ślady w postaci już muzealnych Wołg. Teraz to jest tu policja

Po drodze oczywiście spotykaliśmy też miejscowych bajkierów

Im bliżej Władywostoku tym droga stawała się coraz gorsza z coraz większą ilością szutrówek z głębokimi dziurami wypełnionymi wodą.
Jako że dysponuję jedyną sprawna nawigacją jadę zazwyczaj pierwszy z wszystkiego rodzaju tego faktu konsekwencjami. Biorę na siebie rozeznanie terenu w postaci dziur, muszę wczuć z jaką prędkością wchodzić w zakręt i jak on się kształtuje no i czy nie wyhaczy mnie zaraz policja

wtorek, 5 lipca 2011

18.

Czy zastanawialiście się od czego są przydrożne rowy? No oprócz wypasaniom krów;) mogą służyć do pozyskiwania cennych materiałów naprawczych.Dosyć szybko znalazłem odpowiednie druty i podwiązawszy rurę przy rasowym i wzmożonym dźwięku Harleya :)pomknąłem w dal...

Przy okazji postoju zauważyłem, że jest mały warsztat ze spawarką. Właściwie to odczułem podwójną ulgę, gdyż rasowy dźwięk tłumika, a raczej jego braku po 3 godzinach jazdy, zaczął być już lekko upierdliwy.
Upewniwszy się, że fachowiec da radę pospawać zdemontowałem to co mogłem zdemontować, odpiąłem akumulator i dla pewności wypiąłem jeszcze elektroniczny moduł

Byli tacy co powątpiewali czy uda się wszystko złożyć do kupy...., no ale oni nie widzieli moich części od Wuelki :)

Sprawnie został zespawany tłumik przez fachowca, który rzeczywiście znał się na robocie. Niestety spawanie jest tylko z tych stron gdzie było tzw podejście.

Od strony ramy, tuż przy przewodzie gumowym hamulcowym nie było spawania i aby osłonić przewód przed gorącymi spalinami została założona płytka azbestowa

17.

Wczorajszy dzień zaczął się od spotkania z policją na wyjeździe z Czity. Właściwie zostaliśmy zatrzymani ze względów "towarzyskich" :)po to by rozpytać się o cel podróży, obejrzeć motocykle no zrobić pamiątkową fotę

Szutrówki nadal ciągnęły sie przez kilkanaście kilometrów, ale najgorszym to była jazda w tumanach kurzu

Chyba przesadziłem- najgorszym mogą być awarie. Kolega właśnie rozciął gumę na ostrych kamieniach szutrówy i teraz doraźnie naprawia dziurę. Na prowizorycznej naprawie udało się dojechać bo wulkanizatora który sprawę załatwił do końca,

Ja natomiast przydzwoniłem w kamol i urwałem rurę wydechową :(

A wszystko to działo się przy dokuczliwym upale